ON JEST ŻYCIEM

Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby nawet umarł – żyć będzie. A każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to? (J 11:25-26)

www kwadrat ninaPoraniona po rozstaniu z wielką miłością, postanowiłam zakończyć swoje życie… Poszłam do pracy. Wkrótce nie widziałam poza nią świata. Rok później miałam 20 lat, zero marzeń i jedyne, chore pragnienie, by zrobić karierę. Kończyłam studia a jednocześnie pięłam się po szczeblach – podobnie jak sporo starszy on. Wywiązał się romans. Po dwóch latach powiedziałam: „tak” a nawet zgodziłam się na kościelny ślub, choć nie wierzyłam w Boga. Oświadczyłam też mojemu przyszłemu mężowi, że na pewno nie chcę żadnych dzieci.

Gdy już mieliśmy obrączki,
na pierwszym miejscu była praca a w perspektywie koniec tygodnia i imprezowanie. Późne kolacje, zasypianie przed telewizorem i pustka a wkrótce brak czasu nawet na płytkie, knajpiane relacje. Mijając się w pośpiechu przetrwaliśmy 7 lat. Marazm przerwał wypadek samochodowy, po którym leżąc jak warzywo obok męża, usłyszałam: „Pewnie komuś zależało, żebyśmy przeżyli”. „Komu? Czyżby mówił o Bogu?” – tyle refleksji. Wróciłam do szaleńczej pracy.

„Będziemy mieć dziecko” – oświadczyłam pewnego poranka. Ale nie chciałam go, bo przecież kariera… Poroniłam z przepracowania. Rok później moją koleżankę wywieźli z firmy na sygnale. Wystarczyło – złożyłam wypowiedzenie i ze zdziwieniem zauważyłam, że życie nie składa się wyłącznie z pracy. Trafiliśmy na koncert i tam poznaliśmy ludzi, którzy mówili o Jezusie. Zaczęli nas odwiedzać, a ja byłam pod wrażeniem ich Boga. Wkrótce stał się i moim. I wszystko zaczęło się zmieniać

„Kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo” (Wj 30:19, Biblia Tysiąclecia) Wybrałam. Postawiłam na Niego i On momentalnie zmienił moje myślenie na temat posiadania dzieci. Jeszcze zanim podjęłam decyzję o wyznaniu mojej wiary w chrzcie, postaraliśmy się o pierwsze. Życie wdarło się do naszego małżeństwa usuwając śmierć. Dziś mamy troje dzieci. A właściwie czworo. W pewnym momencie Bóg pokazał mi, że nasze pierwsze dziecko – to które zapłaciło śmiercią za moje pragnienie robienia kariery – żyje i jest z Nim. Kiedyś się spotkamy.

Nina

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *