ON JEST DROGĄ

Albowiem Ja wiem, jakie myśli mam o was – mówi Pan – myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją. Gdy będziecie Mnie wzywać i zanosić do Mnie modły, wysłucham was. A gdy Mnie będziecie szukać, znajdziecie Mnie. Gdy Mnie będziecie szukać całym swoim sercem, objawię się wam – mówi Pan – i odmienię wasz los… (Jer 29:11-14)

www kwadrat sławekBył 2011 rok. Mieliśmy kilkuletni staż małżeński, dwuletnią córkę i misję współtworzenia nowego kościoła. Nie byliśmy świadomi, że już niedługo coś może zachwiać naszym spokojem. Rok wcześniej przeprowadziliśmy się wraz ze znajomymi do Krakowa w celu otwarcia kościoła. To było w naszych sercach. Czuliśmy, że Bóg tego chce. Chce byśmy poszli jeszcze dalej. To wywoływało w nas coraz większą ekscytację.

Przeprowadzka wiązała się z koniecznością podjęcia wielu decyzji. Jedną z nich było otwarcie swojej firmy, po to, by zapewnić sobie utrzymanie, niezależność i swobodę. Wszystko wyglądało na takie proste i bezproblemowe. Tego się trzymałem. Kilka dni po zgłoszeniu swojej działalności wpadło pierwsze zlecenie. Radość była wielka, tym bardziej, że w tak dużym mieście potrzeba czasu, by wbić się na rynek. Byliśmy zadowoleni.

Realizowałem zlecenie a jednocześnie poświęcałem wraz z żoną dużo czasu kościołowi. Jednak po krótkim czasie, zleceniodawca okazał się nie do końca uczciwy. Nie wywiązywał się z płatności. To spowodowało, że zacząłem brać kolejne zlecenia wraz z zaliczkami, aby zapewnić sobie płynność finansową. O niczym nie wspominałem żonie, bo przecież chciałem ją chronić przed zmartwieniem. Dziś widzę, jakie to było głupie. Tymczasem popadłem w duże problemy finansowe. To spowodowało, że w niedługim czasie byliśmy zmuszeni zawiesić swoją służbę w kościele i wyjechać z miasta. Pozbyliśmy się praktycznie wszystkiego. O mało co nie rozpadło się nasze małżeństwo! Dla Moniki zderzenie z rzeczywistością było nagłe i bolesne. Jestem Jej wdzięczny za ogrom miłości i cierpliwości, mimo wielu ciężkich i pełnych łez dni!

Długo zajęło mi dojście do miejsca, w którym zrozumiałem, co spowodowało naszą sytuację. Bóg był przez ten cały czas tak blisko. Choć myślałem, że Jest daleko i już dawno nas przekreślił. Tymczasem On chronił nas, mimo, że tak wiele razy wygarniałem Mu, jaki to On nie jest. To właśnie On w momencie, gdy po raz kolejny powtarzałem ten sam błąd, zaczął obnażać we mnie wszystkie słabe punkty. W bardzo namacalny sposób pokazywał mi jakim jestem hipokrytą i pysznym człowiekiem. Pokazywał, jak łatwo było mi tolerować tzw. „małe kłamstewka”. Obnażył brak fundamentalnych wzorców w dziedzinie finansów. Robił to w niesamowitej miłości i wrażliwości.

Doszedłem do miejsca krzyża, gdzie Bóg totalnie mnie złamał. Zabrał wszystko co stare. Dał na nowo nadzieję, możliwości i mądrość. A przede wszystkim uwolnił od kłamstwa, pychy i hipokryzji. Uwolnił od kombinowania i pisania swoich scenariuszy.

Dziś, po kilku latach jesteśmy w nowym miejscu. Dzięki niesamowitemu Bogu jesteśmy szczęśliwym małżeństwem i rodzicami. Budujemy na nowo nasze życie, naszą historię, opartą na zaufaniu do Najwyższego, a nie do swoich możliwości. Opartą, na pojednaniu się z tymi, którym wyrządziłem jakąkolwiek krzywdę. Opartą na przyjmowaniu od Boga tego, co najlepsze!

„Panie, zbadałeś mnie i znasz. Sam wiesz, kiedy siedzę i kiedy wstaję, rozumiesz moją myśl z daleka.(…) Ogarniasz mnie z tyłu i z przodu, i kładziesz na mnie swoją dłoń. (…) Ty sprawiłeś, że myślę i czuję, utkałeś mnie w łonie mej matki. (…) Na swym zwoju spisałeś me dni, zaplanowałeś je, zanim którykolwiek zaistniał. (…) Badaj mnie, Boże, i poznaj me serce, doświadcz – i poznaj rozterki. Zobacz, czy nie ma we mnie czegoś, co Cię rani, i prowadź drogą wypróbowaną od wieków.” (Ps 139:1-2, 5, 13, 16, 23-24)

Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *