ON DAJE WOLNOŚĆ

Dotychczas nie spotkała was próba przekraczająca siły ludzkie. Bóg jest wierny. On nie dopuści, aby was doświadczano ponad wasze siły. W czasie próby wskaże wam wyjście, abyście mogli ją znieść. (1Kor 10:13)www kwadrat radek

Przyszło mi żyć w czasach, w których praktycznie nie istnieje żadne tabu. Seks „bez zobowiązań”, pornografia, przemoc, zabójstwa, narkotyki, alkohol są czymś na porządku dziennym. Internet – medium, które bezpośrednio wpłynęło na zanik tabu – aż kipi od przekazów promujących nagość, używki czy brutalność.

Mogę śmiało powiedzieć, że stałem się tego ofiarą, poddając się praktycznie bez walki. Co dzień przyjmowałem kolejne ciosy, które zadawała mi pornografia. Często były to bolesne nokauty, o czym przekonywałem się tuż po wyłączeniu komputera. Przychodziło wtedy zwątpienie, nienawiść do samego siebie, uczucie nieczystości i gniew na to, że po raz kolejny dałem się wciągnąć w coś, co sprowadza mnie coraz niżej.

Chciałbym napisać, że wszystko się zmieniło po tym, jak przeżyłem swoje nawrócenie, w wyniku, którego się ochrzciłem wybierając podążanie za Chrystusem. Niestety nie od razu. Z rozwojem technologii dostęp do treści pornograficznych stawał się coraz łatwiejszy. Smartfony sprawiły, że upajanie się grzechem stało się przenośne i dostępne w zasadzie w każdej chwili. Zdarzało się często, że idąc do kościoła czy na spotkanie ze znajomymi musiałem kasować historię wyszukiwania, aby mój grzech nie został zdemaskowany.

Taki stan rzeczy utrzymywał się bardzo długo. A im dłużej to trwało, tym ja byłem niżej. Moja relacja z Bogiem przestała praktycznie istnieć, a relacje z ludźmi z kościoła sprowadzały się do ciągłego udawania, że duchowo u mnie jest dobrze. Wielokrotnie siadałem i modliłem się, prosząc Boga o to żeby zabrał „to” ode mnie. Tych modlitw było zatrzęsienie. Ale co z tego? Usta prosiły, a serce nie było otwarte i gotowe na zmiany. Z czasem wołanie do Boga o pomoc zamilkło, podobnie jak czytanie Jego Słowa. Nie robiłem tego, a pytany o to nie ukrywałem już, że faktycznie z tymi dwiema rzeczami „mam trochę w plecy”. Ten stan utrzymywał sie naprawdę długo.

Gdy pławiłem się w swoim grzechu, sam Bóg upomniał się o mnie we śnie. Śniłem, że czytam Biblię, a dokładniej modlitwę Pańską. Było to dziwne. Przeważnie nie pamiętam swoich snów, a ten wrył mi się z detalami. Miałem przeświadczenie, że Bóg chce mi coś w ten sposób przekazać, dlatego też postanowiłem, że pod koniec następnego dnia usiądę, pomodlę się i poczytam Słowo.

Usiadłem wieczorem bez przekonania, że cokolwiek się wydarzy z tego, co sobie założyłem. Przez jakąś chwilę milczałem, siedząc z zamkniętymi oczami. W końcu zacząłem wypowiadać słowa, układając je w modlitwę. Prosiłem Boga, aby pokazał mi, co mam robić ze swoim życiem. Prosiłem, by zabrał ode mnie to, co mi tak ciąży. Prosiłem, by pokazał mi, co mam czytać, bo po tak długim poście od Biblii nie wiedziałem od czego zacząć.

Czułem, że to, co mam czytać, znajduje się w Księdze Izajasza oraz w Psalmach. Nie bardzo dałem wiarę swoim odczuciom, ale gdy otworzyłem Biblię na chybił-trafił, przed moimi oczami znalazł się fragment właśnie z Księgi Izajasza: „Jeżeli zechcecie być posłuszni, z dóbr ziemi będziecie spożywać, lecz jeżeli będziecie się wzbraniać i trwać w uporze, miecz was pożre, bo usta Pana tak powiedziały!” (Iz 1:19-20, Biblia Warszawska). Ten jeden werset dał mi nieźle popalić i o mało bym zapomniał otworzyć Psalmy, a tu słowo okazało się odpowiedzią na moją kolejna modlitwę: „Chwyć tarczę oraz puklerz – i powstań mi na pomoc! Dobądź włóczni i zagrodź drogę mym prześladowcom, powiedz mojej duszy: Ja jestem twoim Zbawcą!” (Ps 35:2-3).

Dla ciebie mogą to być puste słowa. Jednak dla mnie to najprawdziwszy głos Boga, który doszedł do mnie w odpowiednim czasie. Te słowa wciąż noszę z tyłu głowy. Co to dla mnie znaczy? Tyle, że kiedy przychodzi kolejne pokuszenie, To słowo wychodzi na wierzch i przykrywa to, co po raz kolejny chce mnie sprowadzić w dół. Dzięki temu mogę doświadczyć kolejnego zwycięstwa na drodze do wieczności. A to daje mi pewność, że jest ze mną Ktoś, kto daje mi wyjście nawet z najtrudniejszych sytuacji. W miejscu, w którym się dziś znajduję, mogę śmiało powiedzieć: „Nie boję się, bo On daje mi wolność!”

Radek